piątek, 29 kwietnia 2016

Zwolenniczka czarnego pana HG/DM część pierwsza

Wojna się już skończyła. Wszyscy układali sobie życie... A ja? Ja nie, moje życie zaczęło się sypać, nie potrafiłam, nie chciałam już żyć. Tak ja Hermiona Granger chciałam się zabić.
 Ale zamiast tego zaczęłam czytać czarnomagiczne księgi w bibliotece Hogwartu. Cały czas miałam świadomość że to złe, ale sięgałam po kolejną księgę, i po kolejną... Ale kilka tygodni temu moje życie się odmieniło! zaczęło się dość nietypowo, podczas nocnego spaceru po zakazanym lesie (chodziłam tam dość często, taka odskocznia) napadło mnie kilka osób w czarnych szatach. Kilka chwil później stałam już przed obliczem Czarnego Pana (tak go nazywałam w myślach) powiedział - Kto to nas odwiedził? Szlama Pottera?- tu nastąpił atak szalonego śmiechu. Później użył na mnie legilimencji, zobaczył jak czytałam czarnomagiczne księgi, jak bardzo chciałam do niego dołączyć.- Hmmm chcesz dołączyć do śmierciżerców szlamo? - To moje marzenie, jednak wiem że nie przyjmiesz w swoje szeregi brudnej szlamy.- powiedziałam  mówiąc z obrzydzeniem dwa ostatnie wyrazy.-Hmmm może masz jakieś szanse... BELLO!- zawołał. Gdy Bellatrix przyszła powiedział -Dobrze tak więc pojedynkujecie się, jeżeli szlama wygra zapominamy o pochodzeniu i przyjmujemy do szeregów. Ale jeżeli nie... -Będzie dobrze, będzie dobrze uspokajałam się. I wtedy zaczęła się walka już nie było stresu, nie było strachu byłam ja i przeciwnik. Musiałam przyznać że natrafiłam na godną przeciwniczkę. Robiła uniki pełne gracji i elegancji, której i mi nie brakowało. Po kilkunastu, a może kilkudziesięciu minutach nie wiem straciłam poczucie czasu zaczęła słabnąć. Wtedy każda jej pomyłka, poślizgnięcie, nie wykorzystana okazja tylko dawały mi przewagę... wykorzystywałam klątwy biało i czarno-magiczne, aż upadła. Wyrwałam jej różdżkę zaklęciem, i spojrzałam na mojego Pana -Ciekawe, ciekawe cóż byłem pewny że przegrasz a tu takie zaskoczenie... no no oto jedyne wyjście jakie mi pozostało. -Powiedział- Klęknij i złap mnie za rękę!- Wykonałam jego rozkazy z wręcz nabożną czcią złapałam jego rękę będąc na kolanach. -Dobrze więc. Czy przysięgasz wierność śmierciożercom? -Przysięgam -Czy przysięgasz wykonywać moje rozkazy niezależnie od sytuacji? -Przysięgam. -Czy będziesz szkolić się w czarnej magii? -Będę. -I w tym momencie poczułam straszny ból w lewym przedramieniu, lecz zacisnęłam zęby aby nie krzyknąć, nie chciałam okazać słabości. I już po chwili na mojej ręce kształtował się mroczny znak. Spojrzałam na niego z dumą a potem na czarnego pana z uległością. -Dobrze tak więc Bellatrix zabierz ją oprowadź, daj maskę i szaty i co tam trzeba. -Tak panie -Powiedziała Bella.

3 tygodnie później

Szłam ulicą, niedaleko mojego mieszkania. Uznałam że po przyjęciu mrocznego znaku znów zamieszkam w Londynie. Gdy tak szłam nagle zobaczyłam dwie postacie, i od razu zobaczyłam w nich Wybrańca i Wieprzleja. -Miona? słuchaj przepraszamy cię za wszystko po wojnie po porostu pod wpływem emocji padło o kilka słów za dużo. Wybacz nam. -Powiedział Potter, nigdy im nie wybacze zwłaszcza że mój pan mi ufa a ja nie zamierzam go zdradzić. -Jasne chłopaki poprostu o tym zapomnijmy!-Powiedziałam ze sztucznym uśmiechem, teraz zaproponują żeby się spotkać u któregoś z nich, a ja tam przyjdę "z przyjaciółmi". -Może wpadniesz w sobotę do Nory? -Zapytał Wieprzlej. -Jasne wpadnę może o 15?-No to jesteśmy  umówieni zdejmiemy dla ciebie bariery żebyś mogła wejść. -Spoko cześć! -No pa -odpowiedzieli. A ja weszłam w pustą uliczkę, po czym teleportowałam się do mojego pana.Będzie ciekawie...






Cześć oto pierwsza część mojej pierwszej miniatury :) przyjmuje konstruktywną krytykę przepraszam za błędy proszę o komentarze :)